Wojaże cmentarne: Trzemeśnia

Trzemeśnia to malowniczo położona wieś w Małopolsce, we wschodniej części Beskidu Makowskiego. Lokowana została na prawie niemieckim na początku XIV wieku i choć liczy zaledwie niewiele ponad 2 tysiące mieszkańców, to przez kilkusetletnią, bogatą historię mieściny przewija się kilka nekropolii, w tym jeden cmentarz choleryczny.

„Gospodarze od wielu pokoleń szli do pól na podnóżu Krowiarki mówiąc: – Idę na cmentarz, orać kosić, zbierać.” – pisze w swoim artykule na temat Trzemeśniańskich nekropolii Adam Polanowski. Zgodnie z tradycją pierwszy cmentarz parafialny we wsi znajdował się na Krowiej Górze, przy drewnianym kościele pw. św. Łukasza wymienianym zresztą w spisie świętopietrza w 1327 r., ale mieszkańcy narzekali na niezbyt dogodną lokalizację. Ostatecznie kościół przeniesiono do podnóża góry, ale w 1753 zniszczyła go powódź.

Fale wzburzonej Trzemeśnianki – czytamy w przewodniku „Kościoły drewniane Karpat – Polska i Słowacja (wyd. Oficyna Wydawnicza Rewasz 2006, s. 74)” – wyrzuciły wówczas na prawy brzeg obraz Matki Bożej. Odtąd zaczęto obraz otaczać kultem (w Trzemeśni powstało Arcybractwo Matki Bożej Pocieszenia). W miejscu jego odnalezienia zbudowano w 1780 r. obecny kościół.

W połowie XIX wieku z kolei mamy w Trzemeśni mór i masowe zgony – codziennie grzebano kilkanaście osób. Z tego okresu ma pochodzić zachowany w pamięci mieszkańców cmentarz choleryczny. Właściwie nie wiadomo, gdzie dokładnie grzebano zmarłych na epidemię. Miejscowy grabarz, którego udało się złapać na cmentarzu, który pochwalił się, że zasiada w radzie sołectwa i który twierdzi, że posiada wiedzę przynajmniej o trzech cmentarzach miejscowości, a ziemia, na której znajduje się obecny cmentarz parafialny należy do jego rodziny, twierdzi, że chowano ich na początku na obrzeżach cmentarza parafialnego, a potem już gdzie popadło, głównie w pobliskim lesie. Potwierdził on wiele faktów historycznych, do których udało mi się dotrzeć w trakcie przygotowywania tego artykułu, w tym lokalizację wszystkich dawnych cmentarzy, legendę świętego obrazu, podania na temat epidemii cholery, a także informację, że obecny, nowy cmentarz założono pod koniec XIX wieku. Która to właściwie lokalizacja? Polanowski, którego miejscowy proboszcz wpuścił do biblioteki plebańskiej nie może się doliczyć – czwarta, a może piąta… Sporo tych miejsc pochówku, jak na wieś liczącą zaledwie dwa tysiące mieszkańców.

Tak czy inaczej, obecny cmentarz parafialny w Trzemeśni został poświęcony 31 października 1889 roku, a pierwszym pogrzebem, jaki się na nim odbył, był pogrzeb Łukasza Ulmana z Poręby, w której co roku spędzam wakacje. Postanowiłam w końcu odwiedzić to przepiękne miejsce.

Stara brama cmentarna

Cmentarz położony jest niezwykle malowniczo, choć – trzeba przyznać – spaceruje się po nim bardzo ostrożnie. Jak przyznał mój informator – trzeba patrzeć pod nogi, żeby nie wywinąć „orła”, co jemu samemu się nawet zdarzyło kilka razy.

Mogłoby się wydawać, że to jedynie nudny, wiejski cmentarz, cóż może być ciekawego w takim miejscu? Nic, jeśli kogoś nie fascynuje spacer po nekropolii, czytanie epitafiów, tablic nagrobnych, przyglądanie się cmentarnym krzyżom. Na przykład temu krzyżowi, którego przed przewróceniem się zabezpieczono metalowym prętem rozpiętym między dwiema starymi lipami:

Albo temu, zupełnie samotnemu, kamiennemu krzyżowi, na wpół zagrzebanemu w ziemi, będącemu prawdopodobnie pozostałością po jakimś starym nagrobku, który już pochłonął czas:

Fascynujące są również drobne, nieuchwytne niewprawnemu oku elementy, które można odnaleźć w zwyczajach i tradycjach regionów. Na przykład w Trzemeśni natrafiłam na zwyczaj umieszczania w krzyżach i tablicach nagrobnych figur Matki Boskiej.

 

 

 

Na krzyżach zawiesza się także wieńce z kwiatów:

Na cmentarzu odnalazłam także sporo grobów dziecięcych, których szukam uparcie za każdym razem, gdy zwiedzam jakąś nekropolię. Tym razem udało mi się znaleźć ich niewielkie skupisko w starej części, pomiędzy grobami dorosłych:

A także dwa groby zagubione w nowszej części – ośmioletni chłopiec, któremu prawdopodobnie rodzice wyryli na płycie przejmujące epitafium: „O mały grobie, jak dużo mieścisz w sobie”:

I mała Jasia, która „zajaśniała w pierwszej wiośnie i powróciła do Pana”:

Udało mi się również natrafić na moją ulubioną inskrypcję nagrobną, a przynajmniej na jedną z wielu jej wersji:

Znalazłam też piękny kuty grób z lat 50-tych ubiegłego wieku:

A na koniec nieco miejscowej fauny – żeby nie było, że cmentarze nie tętnią życiem :)




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>