Woda niesie śmierć! Jak latem przeżyć wakacje – dawniej i dziś

Każdy wie, że upalne lato najlepiej spędzić nad wodą – chłodząc ciało w jeziorze, rzece lub zalewie. I choć woda, jak wiadomo, daje życie, to może je równie łatwo odebrać. Plagą letnich urlopów i wyjazdów nad wodę są utonięcia, a jeśli sądzicie, że kiedyś ludzie bywali rozsądniejsi i wykazywali się znacznie większą rozwagą – to się mylicie. Aby Was przekonać, że dawniej było dokładnie tak samo, zilustruję cztery zasady wakacyjnego surviwalu nad wodą tragicznymi przykładami z epoki naszych rodziców, dziadków i pradziadków i podam kilka porad sprzed wojny, które nadal są aktualne. Czytajcie ku przestrodze!

Po pierwsze: bezpieczeństwo i higiena pracy!
BHP w pracy nad wodą przede wszystkim!

BHP w pracy nad wodą przede wszystkim!

Pracujecie w pobliżu rzek, stawów, zalewów? Pamiętajcie, że praca nad wodą wiąże się z zagrożeniami, a jeśli nie zachowa się odpowiedniej ostrożności – o tragedię nietrudno. Zwłaszcza, jeśli się pracuje po pijaku. Wymowny przypadek zilustrował „Kurjer Warszawski”  z 7 lipca 1853 r. (R. 33 nr 173):

W dniu onedgajszym Dominik Mistewicz, lat 45 liczący, w służbie w Szpitalu Śgo Ducha zostający, nabierając pijany w beczkę wodę z Wisły, upadł w znak z wozu w rzekę, a porwany pędem wody, w nurtach jej śmierć znalazł. Ciało jego dotąd wydobyte nie zostało.

Z kolei 29 lipca 1908 (R.88, nr 208) w dod. poranny ta sama gazeta donosiła:

Wczoraj, około godziny 12-ej w południe, na przystani parowców rządowych pod mostem, pomocnik maszynisty statku „Praga”, czyszcząc koło parostatku, wpadł do wody i porwany prądem utonął. Wszelkie poszukiwania pozostały bez skutku.

Nie wiadomo, czy pomocnik był trzeźwy. Tak czy inaczej, z bezpieczeństwem i higieną pracy był prawdopodobnie na bakier.

Po drugie: sporty wodne i rekreacyjne uprawiaj z głową!
Instrukcja: jak NIE uprawiać sportów wodnych.

Instrukcja: jak NIE uprawiać sportów wodnych.

Latem nie brakuje odważnych, którzy nabierają ochoty na sprawdzenie swoich umiejętności. Wielokrotnie porywają się z motyką na słońce, a żywioł udowadnia im, jak bardzo się mylili. Najczęściej to młodzi ludzie.

Pod Saską Kępą wypadł z łódki, którą wiosłował, 18-letni Tomasz Bziuch. Chłopiec nieumiejąc pływać, trafił na głębię i utonął. Nawet zwłok utopionego nie wydobyto. – czytamy w „Kurjerze Warszawskim” z dn. R.66, nr 265a (25 września 1886). Jak sądzicie, miał na sobie kamizelkę ratunkową? Oczywiście, że nie!

Z kolei ta sama gazeta z 17 czerwca 1890 roku (R.70, nr 165) donosiła o tragicznym wypadku w klubie sportowym wioślarzy:

Od czasu założenia Towarzystwa wioślarskiego pierwsza to większa katastrofa utonięcia odrazu trzech członków. Nic więc dziwnego, iż pośród wioślarzy zapanowało przerażenie a zwykle gwarna i hałaśliwa przystań, żałobnie wczoraj wyglądała. Pod wrażeniem onegdajszego wypadku zaniechano spacerów. Była mowa o wysłaniu statku dla poszukiwania zwłok. Lecz czyż podobna oznaczyć, gdzie i jak daleko nieszczęśliwych młodzieńców fale zaniosły. Wszak bywały wypadki, że utopionych w Warszawie, woda po kilku, a nawet kilkunastu, a nawet kilkunastu dniach, wyrzucała gdzieś pod Zakroczyniem lub Płockiem. Dzięki tylko rozesłanym wiadomościom wzdłuż obu brzegów, wszędzie rozwinieto czujność, aby zwłoki wydobyć. […] Straszny wypadek wywołuje wśród starszych wioślarzy projekt rozmaitych obostrzeń w regulaminie sportowym. W tym celu powzięto zamiar zwołania nadzwyczajnego ogólnego zebrania.

Po trzecie: młodzi toną na potęgę!
Brawura, głupota, lekkomyślność - trzy kardynalne wady wieku nastoletniego.

Brawura, głupota, lekkomyślność – trzy kardynalne wady wieku nastoletniego.

W 2014 roku utonęło w Polsce aż 143 osoby w wieku między 15 a 30 lat, a 190 wszystkich utonięć miało miejsce w rzekach. To właśnie tam najczęściej zdarzają się tragiczne wypadki – i niewiele się zmieniło. Jeśli jesteście zdania, że brawura młodzieży to plaga dzisiejszych czasów – głęboko się mylicie.

W „Kurjerze Warszawskim” z 29 lipca 1908 r. (R.88, nr 208) – dod. poranny czytamy, że: W Wilanowie w ubiegłą niedzielę utonął mieszkaniec Warszawy 19-letni Jan Niewęgłowski.

W tym samym numerze można również przeczytać o tragicznym przypadku ze stolicy:

Wczoraj około godz. 6-ej i pół wieczorem w kanale na terytorium Grochowa, naprzeciwko Gocławka, kąpało się dwóch młodzieńców. Woda w kanale z powodu przyboru Wisły była dość głęboka. Nagle jeden z nich zaczął wołać o pomoc, wobec czego drugi niezwłocznie podał mu rękę. Po krótkiem szamotaniu się obadwa poszli na dno. Świadkowie tego tragicznego zdarzenia rzucili się na poszukiwanie utopionych, ale dopiero dwie godziny po wypadku zdołano odnaleźć ich zwłoki. Tym pierwszym, który zaczął wołać o pomoc, był słuchacz 11-go kursu weterynarji, 20-letni Kleinerman, drugim zaś, który pociągnięty poszedł na dno, był uczeń prywatnej szkoły handlowej, 19-letni Szulberg. Zwłoki obu tymczasowo przeniesiono do jednego z domów pobliskich.

A w „Nowym Kurierze Warszawskim” z 26 sierpnia 1942 r. (R. 4, nr 201) czytamy, że W czasie kąpieli w stanie na Okęciu natrafił na głębię i utonął 18-letni Kazimierz Zadworny, robotnik (św. Jerska 14). Przybyły lekarz Pogotowia Rat. mimo usilnych zabiegów nie zdołał przywrócić go do życia. Zwłoki przewieziono do prosektorium.

Statystycznie najczęściej tonęli chłopcy (podobnie jak dziś), ale zdarzały się i utonięcia dziewcząt. Nagłówkiem Tragiczna kąpiel opatrzono wpis z gazety „Ziemia Lubelska” z 3 sierpnia 1916 (R.11, nr 377): Dnia 15 b.m. o godz. 21 we wsi Kijany Kościelne pow. Lubartowskiego podczas kąpieli w rzece Wieprzu utopiła się Kamelja Jeżowska, lat 20, m-ka tejże wsi. Zwłoki Jeżowskiej zostały wydobyte z wody przez rybaków pod wsią Zawieprzyce i wobec braku cech przestępstwa zezwolono je pochować.

Po czwarte: bezwzględnie pilnujemy najmłodszych!
Bolek i Lolek spędzali wakacje bezpiecznie, choć nikt ich nie pilnował. My zwracajmy uwagę na maluchy - nie tylko własne.

Bolek i Lolek spędzali wakacje bezpiecznie, choć nikt ich nie pilnował. My zwracajmy uwagę na maluchy – nie tylko własne.

Utonięcia dzieci zdarzały się dawniej, podownie jak dziś, z tej samej przyczyny – niedopatrzenia opiekunów. W „Ziemi Lubelskiej” z 3 sierpnia 1916 (R.11, nr 377) pod nagłówkiem Skutkiem braku opieki wpadł do wody i utonął czytamy, że: W dniu 18 lipca r.b. o godz. 10 rano utopił się 3-letni chłopiec, Czesław Poniedziałek, syn Jana, w rzece Cita, zamieszkały we wsi Orłów Murowany gm. Izbica, pow. Krasnostawskiego. Przyczyną utopienia się był niedozór rodziców. Zwłoki zabezpieczono. Dochodzenie prowadzi się.

W tej samej gazecie, tym razem z 21 czerwca 1908 r. (R.3, nr 168) czytamy o wypadku, w którym utonęło trzech chłopców na szkolnej wycieczce. Podobnie jak i dziś, dzieciaki za nic miały zakazy opiekunów, co doprowadziło do tragedii:

Podczas wycieczki 47-iu uczniów jednej ze szkół początkowych z pod Warszawy, dokonanej statkiem po Wiśle zdarzył się wprost Płocka wypadek utopienia się trzech chłopców podczas kąpania się w Wiśle. Wbrew zakazowi opiekunów młodzieży i nie bacząc na sygnały do odwrotu, kilkunastu chłopców zabrnęło w płytkiej wodzie do miejsca, gdzie była nagła głębia i wir, i zaczęło tonąć. Pomimo pełnego poświęcenia ratunku całej załogi statku, złożonej z 6-iu osób, oraz sześciu opiekunów, trzech tonących chłopców nie udało się wyratować. Nieostrożność przypłacili życiem: Zygmunt Kumanowski, lat 12; Zygmunt Markiewicz, lat 10, oraz Zdzisław Kozietulski, lat 12.

I kolejne wypadki z Lubelszczyzny sprzed stulecia:

W dniach ostatnich w guberni Siedleckiej zdarzyły się następujące wypadki zatonięcia: we Włodawie w rzece Włodawce utopił się dwunastoletni Zisza Festman; we wsi Błotki Węgrowskiego pow. utonął w kanale siedmioletni chłopczyk Józef Sawicki; we wsi Drażniów, Sokołowskiego pow. pozostawiony bez dozoru trzyletni Teofil Lukasiuk zatonął w potoku. („Ziemia Lubelska” z 25 czerwca 1913 r., R.8, nr 172).

A także z okolic Warszawy:

We wsi Włochy pod Warszawą utonęła w stawie 9-letnia Cecylja Marcinkowska. („Kurjer Warszawski” z 29 lipca 1908 r., R.88, nr 208 – dod. poranny)

Porady sprzed wojny nadal aktualne
A tak wyglądała moda z lat 40-tych. Przynajmniej na zgniłym Zachodzie!

A tak wyglądała moda plażowa z lat 40-tych. Przynajmniej na zgniłym Zachodzie!

Ludziom nieustannie wkłada się do głów zasady bezpiecznego postępowania nad wodą w kampaniach społecznych, materiałach służb porządkowych, wypowiedziach władz… A tymczasem okazuje się, że wystarczy… słuchać starszych. Nasi rodzice, dziadkowie czy pradziadkowie już to wszystko przerabiali. Dokładnie te same zasady, które dziś powtarzają nam mądre głowy, oni znają na pamięć. Wystarczy zajrzeć do przedwojennych gazet.

„Nowy Kurier Warszawski” z 4 sierpnia 1943 roku (R. 5, nr 183) w krótkiej instrukcji: Ostrożnie podczas kąpieli. Śmierć czyha w nurtach rzek i glinianek zalecał (zaznaczenia moje):

  • „W pierwszym rzędzie przy kąpaniu należy unikać miejsc nieznanych oraz miejsc, w których kąpanie jest zabronione. Właśnie w tych miejscach na każdego kąpiącego się czyha niebezpieczeństwo utonięcia i grozi ono nie tylko laikowi pływackiemu, lecz również i dobrym pływakom.”
  • „Pływacy o niezbyt wielkiej pewności siebie nie powinni się oddalać daleko od brzegu, gdyż wyczerpanie a nieraz strach jest przyczyną nagłego skurczu i katastrofalnych następstw. Uwaga ta powinna trafić do serca zaawansowanym pływakom, których chwilowe wyczerpanie może doprowadzić na dno rzeki.”
  • „Gdy jesteśmy na brzegu zgrzani, względnie przemęczeni, nie wolno nam skakać do zimnej wody.”
Śmierć czyha w nurtach rzek i glinianek!

Zachowaj ostrożność, bo śmierć czyha w nurtach rzek i glinianek!

Z kolei w numerze z 30 sierpnia tego samego roku (R. 5, nr 205) gazeta opublikowała obszerną instrukcję zatytułowaną Uwaga podczas kąpieli w rzekach, stawach i gliniankach, którą wklejam poniżej, wraz z kilkoma fragmentami, które wcale się nie zdezaktualizowały (zaznaczenia moje).

  • „W czasie odbywania wycieczki natrafiwszy na pierwszą lepszą rzeczkę czy nieznany nam basen wodny, umęczeni upałem zrzucamy ubranie i zarzurzamy się do wody. […] Nie powinniśmy nigdy korzystać z kąpieli z miejscu otwartym, a nam nieznanym.”
  • Popisywanie się skokami do wody i nurkowaniem w terenie nam nieznanym są niebezpieczne.”
  • Na rzekach otwartych, bądź na wielkich jeziorach nie należy nigdy odbywać większych pływackich rekordów samotnie. Unikać również należy wód zarośniętych sitowiem bądź grzązkich.”
  • „Najlepszy pływak bez treningu i zaprawy nie może zbyt długo przebywać w wodzie, gdyż wyczerpie się z dala od brzegu i moze ponieść śmierć.”
  • „Niekiedy z powodu wyczerpania ulegamy naruszeniu zmysłu równowagi unoszenia się na powierzchni wody, a uczucie lęku poprzedza zwykle omdlenie na skutek zmęczenia mięśnia sercowego.”
  • Źle pływający powinni wystrzegać się ambicji i namów przyjacieli, którzy namawiając nas na wyczyny wodno-sportowe, gdyż najczęściej właśnie młodzież nasza, ulegając tym słabostko staje się ofiarami śmeirci w głębinach wód.”
Kurjer Warszawski

Uwaga podczas kąpieli!

Skoro uczymy się wciąż tego samego, to czy jest lepiej?

Nie, jest źle. Przed dwie dekady liczba utonięć systematycznie spadała – od ponad 800 do średnio 450, ale od pewnego czasu znów zaczęła rosnąć. Polacy zaczęli topić się na potęgę. Według najnowszych statystyk Policji i WOPR, w pierwszej poł. lipca 2015 roku utonęło w Polsce ok. 70 osób, a od maja – ok. 170. Rok 2014 był pod tym względem tragiczny – zanotowano 674 utonięć, a w roku poprzednim aż 709. A tak wygląda statystyka na przestrzeni ostatniego półwiecza:

Współczynnik utonięć w Polsce w latach 1962 - 1996

Współczynnik utonięć w Polsce w latach 1962 – 1996

Co ciekawe, kobiety topią się rzadziej…

Ilość utonięć w latach 1999 - 2008 z według płci

Ilość utonięć w latach 1999 – 2008 z według płci

… a pijani częściej (obecnie utonięć po pijanemu jest ok. 3 razy więcej niż „na trzeźwo” – w zeszłym roku pod wpływem alkoholu utonęły 157 osoby):

Ilość utonięć w latach 1998 - 2009 pod względem trzeźwości

Ilość utonięć w latach 1998 – 2009 pod względem trzeźwości

Stąd kampania społeczna „Pływam Bez Promili” WOPR i PVA, akcje typu „Bezpieczna Woda” MSWiA oraz MSiT, „Płytka wyobraźnia to kalectwo” i wiele podobnych, na szczeblu lokalnym.

Kampania "Pływam bez promili"

Kampania „Pływam bez promili”

Mimo to od pokoleń nie wydaje się wiele zmieniać. Młodzi ludzie uwielbiają spędzać wakacje nad wodą, gdzie popisują się brawurą, często po alkoholu. Próbują przepływać zbiorniki, skaczą „na główkę”, pływają w rzekach, które są najbardziej niebezpieczne. Co gorsza, rodzice nie pilnują dzieci, które topią się w zatrważającej liczbie (w 2014 roku utonęło aż 16 dzieci do lat 14). Dorośli za to z upodobaniem kąpią się w nieznanych i niestrzeżonych zbiornikach albo na tzw. „dzikich kąpieliskach”, a skutki są tragiczne, bo często wchodzą do wody po alkoholu. Piwko w trakcie plażowania wydaje się częścią naszej tradycji, z której pora zrezygnować – dla własnego bezpieczeństwa. Nauczmy się myśleć – żywioł jest nieubłagany. Nie ryzykujmy bez potrzeby. Zapraszam do obejrzenia klipu do tegorocznej kampanii „Zobacz. Przeżyj” autorstwa KWP Olsztyn. Wykaz nowych Czarnych Punktów Wodnych tutaj.




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>