Mroczne legendy, rabusie grobów, medycyna sądowa. Zagadki życia i śmierci św. Mikołaja

Wszyscy znają opowieść o biskupie, który podarował ojcu pieniądze, aby uchronić córki przed hańbą, a majątek rozdał biedakom. Legenda przetrwała do dziś i w wigilię dnia św. Mikołaja obdarowujemy się prezentami. Niewielu jednak wie, że była jeszcze druga, bardziej mroczna historia. A jeszcze więcej ciekawych rzeczy działo się po śmierci świętego…

Hojny biskup

Pocieszny, rubaszny brodacz w czerwonym kubraczku przynoszący prezenty dzieciom z całego świata i zapowiadający nadejście świąt na czele kordonu ciężarówek koncernu produkującego napoje? Nie, to nie prawdziwy św. Mikołaj, lecz jedynie popkulturowa wersja średniowiecznego biskupa, którego imię stało się synonimem bezinteresownego obdarowywania się.

Zgodnie z żywotami świętych Mikołaj był jedynakiem i już w dzieciństwie został przeznaczony do stanu duchownego. Cuda i dobroczynność, jakie czynił, były doskonale znane w jego czasach, czyli w IV wieku naszej ery. Zgodnie z legendą jako biskup Myry anonimowo przekazał pewnemu biedakowi złoto, by uchronić jego trzy córki przez niesławą. Oto zapis owej historii:

Św. Mikołaj był wybitną postacią swoich czasów. Współcześnie stał się raczej popkulturową "wydmuszką".

Św. Mikołaj był wybitną postacią swoich czasów. Współcześnie stał się raczej popkulturową „wydmuszką”.

Legenda o ojcu i córkach, którym biskup zapewnił posag jest powszechnie znana, ale jest jeszcze druga – znacznie bardziej makabryczna i tę już rzadko opowiada się dzieciom. Otóż zgodnie z nią w trakcie klęski głodu pewien rzeźnik zwabił do swojego domu i zamordował troje dzieci, których ciała następnie porąbał i zamarynował. Gdy biskup odwiedzał owe tereny i dowiedział się o tej straszliwej zbrodni, modlitwą przywrócił dzieci do życia.

Szczątki świętego tułają się po świecie

Po śmierci 6 grudnia ok. I poł. IV w. Mikołaj został według legendy pochowany w rodzinnym mieście. Pielgrzymi tłumnie ciągnęli do jego grobu. Dziś w bizantyjskim kościele w tureckim mieście Demre znajduje się sarkofag, w którym złożono kości świętego, ale one same już tam nie spoczywają. Dlaczego?

W roku 1087 sarkofag otwarto, a szczątki wykradziono. Zrobili to włoscy żeglarze (miejmy nadzieję, że ich patron nad nimi czuwał), na szczęście w dobrej wierze, gdyż kościół ucierpiał po najeździe muzułmańskim. Rabusie zabrali kości do katedry w Bari we Włoszech, gdzie zasłużony dla chrześcijańskiego świata biskup miał wreszcie zaznać wiecznego odpoczynku.

Dziś właśnie w Bazylice św. Mikołaja w Bari można oglądać relikwie św. Mikołaja, wystawione na widok publiczny (choć kilkanaście innych miejsc na świecie rości sobie prawo do uważania się za miejsce przechowywania relikwii świętego). Z kości wydobywa się ponoć oleista substancja, znana jako Manna di S. Nicola lub santa manna, której przypisuje się działanie lecznicze. Nadal pozyskuje się ją – z wielkim ceremoniałem – raz do roku, w dniu 9 maja, choć sceptycy poddają fakt jej istnienia w wątpliwość.

Św. Mikołaj - za życia dzielił się wszystkim, co miał. Po śmierci Kościół podzielił się jego szczątkami.

Św. Mikołaj – za życia oddawał biednym wszystko, co miał. Po śmierci czerpie się zyski z wystawiania na widok publiczny jego doczesnych szczątków.

Co ciekawe, w latach 50. przeprowadzono badanie kości oraz próbę rekonstrukcji twarzy na podstawie czaszki i ustalono, co następuje:

  • święty miał ponad 70 lat (zgodnie ze źródłami historycznymi zmarł w wieku 75 lat), był przeciętnego wzrostu (1,67 cm) i budowy szczupłej do średniej;
  • czoło i twarz miał szerokie, oczodoły dość duże, mocno wysunięty podbródek oraz średni nos;
  • mocne zęby wskazywały, że dieta św. Mikołaja była głównie wegetariańska;
  • szkielet dowodził pobytu w wilgotnych więzieniach (zgodnie ze źródłami wtrącono go do lochów na kilka lat, gdy miał 51 lat);
  • św. Mikołaj cierpiał z powodu atretyzmu kręgosłupa i miednicy, a czaszka wskazywała na zgrubienia, które mogły powodować chroniczne bóle głowy.

Luigi Martino podjął także próby rekonstrukcji wyglądu świętego na podstawie fotografii czaszki. Otrzymano dość ascetyczną, wąską twarz z dużymi oczyma i czołem, która może być zbliżona do powszechnych wyobrażeń. Najbliższym, jak uznali badacze, jest przedstawienie z Kaplicy św. Izydory w Bazylice św. Marka w Wenecji.

Tak zdaniem badaczy wyglądał prawdziwy św. Mikołaj. Nieco inaczej od rubasznego brodacza w kubraczku, prawda?

Tak zdaniem badaczy wyglądał prawdziwy św. Mikołaj. Nieco inaczej od rubasznego brodacza w kubraczku, prawda?

Czy św. Mikołaj wróci do domu po latach tułaczki? Turcy domagają się zwrotu skradzionych szczątków świętego. Kilka lat temu archeologowie tureccy, którzy zbadali grób w Demre, zaczęli coraz głośniej mówić o sprowadzeniu kości biskupa, uważanego za „miejscowego”. Cytują jego słowa i zarazem ostatnie życzenie, zgodnie z którym św. Mikołaj urodził się, żył i chciał być pogrzebanym na terenie Anatolii. Problem w tym, że tegoroczne ustalenia archeologiczne podważyły te prawa, gdy stwierdzono, że zmarł i został pochowany na wyspie Gemile z dala od tureckiej ziemi… Ale można to było przewidzieć – przecież święty Mikołaj jest również patronem podróżników!

Źródła:

L. Martin, Ricognizione anatomica e studio antropometrico delle reliquie ossee di San Nicola di  Bari, Bollettino di san Nicola, April – December 1957

B. Gładysz, Życiorysy wybitnych świętych z uwzględnieniem ich symboliki, Poznań  Warszawa, Księg. św. Wojciecha, 1921, s. 49-50

Komentarz do artykułu “Mroczne legendy, rabusie grobów, medycyna sądowa. Zagadki życia i śmierci św. Mikołaja

  1. jak się to tak rozbierze na czynniki pierwsze, to mało tej magii świąt zostaje:)
    dzięki za kolejny świetny wpis!




Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>